Prawda

Jacinda wybiegła z domu i poszła na przystanek. Po 10 minutach przyjechał autobus. Dziewczyna wsiadła do niego i udała się do domu rodziców. Otworzyła drzwi swoim kluczem i zastała ich w salonie. Tata oglądał telewizję, a mama czytała książkę. Jako pierwsza zauważyła ją mama więc wstała i podeszła do niej

― Hej kochanie. Nie mówiłaś że wpadniesz – Mama uśmiechnęła się, lecz Jacinda nie odwzajemniła uśmiechu.

― Czy coś się stało? – Spojrzał na nią tata.

Jacinda zacisnęła pięści i popatrzyła na rodziców

― Tak, stało się. Całe życie mnie okłamywaliście! – Wykrzyczała Jacinda, starając się opanować złość i ból w swoim głosie.

― Dlaczego tak uważasz? – Zapytała zdziwiona kobieta.

― Nie powiedzieliście mi, że nie jestem waszą córką! – Po jej policzkach poleciały łzy.

― Nie płacz. – Powiedziała mama, a raczej osoba która się za nią podawała, wycierając jej łzy – Chcieliśmy Ci powiedzieć, ale zawsze znajdowaliśmy sposoby, żeby tego nie robić. Baliśmy się, że już nas nie będziesz kochać. Byłaś, jesteś i zawsze będziesz naszą córeczką. – Mama przytuliła Jacindę.

-W jaki sposób się u Was znalazłam? – Powiedziała patrząc kobiecie w oczy.

-15 lat temu był już zmierzch. Ja i tata sprzątaliśmy po kolacji i nagle usłyszeliśmy płacz dziecka. Dobiegał z pokoju gościnnego na górze. Pobiegliśmy tam z nadzieją że nam się to przysłyszało. Otworzyliśmy drzwi, zapaliliśmy światło i zobaczyliśmy na łóżku małe zawiniątko. Podeszliśmy i zobaczyliśmy małe dziecko. Miało może miesiąc, nie wiem dokładnie. To byłaś ty. Patrzałaś na nas tymi Twoimi pięknymi zielonymi oczkami. Miałaś piękne czerwone włoski które na końcach się lekko kręciły. Byłaś przepiękna, wzięłam Cię na ręce, a Ty się uspokoiłaś i uśmiechnęłaś. Na łóżku leżało jeszcze coś…. Karteczka zapisana pięknym pismem. Pisało na niej

„Ma na imię Jacinda. Zaopiekujcie się nią. My nie możemy. Nie chcemy jej zostawiać, ale musimy.  Być może ona nas kiedyś znajdzie i zrozumie dlaczego to zrobiliśmy. Zawsze będziemy ją kochać, ale nie może zostać z nami chodź bardzo byśmy tego chcieli. Mamy nadzieję że ją pokochacie jak córkę. Przepraszamy.”

Nie mamy pojęcia jak ktoś wszedł do domu i Cię tam zostawił.

― Czy kiedykolwiek szukaliście osób, które mnie tu zostawiły?

― Szukaliśmy ponad rok ale nie było żadnych śladów, więc Cię adoptowaliśmy. Byłaś inna niż dzieci z sąsiedstwa. Podczas gdy one się bawiły na dworze ty wolałaś czytać książki, rysować, kochałaś opowieści o smokach, wróżkach, elfach, czarodziejkach i innych stworzeniach.  Pamiętasz jak chciałaś żebyśmy zapisali Cię na lekcję gry na pianinie? Pięknie grałaś. – Mama pogłaskała Jacindę po włosach.

Jacinda uśmiechnęła się pod nosem i przytuliła mamę. Wieczorem wróciła do domu.

Nie było nas długo, ale już jesteśmy i wracamy z podwójną siłą! A to dlatego, że od teraz rozdziały będą pojawiać się dwa razy w tygodniu.

Klucz

Po obiedzie Jacinda poszła do pokoju, z łazienki wzięła szmatkę i miskę. Zaczęła wycierać ramę obrazu i dostrzegła ukrytą w niej dziurkę na klucz, lecz zbytnio nie zastanawiała się nad nią. Pod łóżko spadł jej telefon. Gdy próbowała go wyciągnąć, poczuła pod dłońmi zimny metal. Wyciągnęła telefon i złoty kluczyk. Natychmiast z kluczem w ręku podeszła do ramy i przekręciła go w dziurce, a rama odskoczyła od ściany i otworzyła się. Zaskoczona ujrzała pomieszczenie takie samo, jak na obrazie, przez który przeszła, lecz była pewna różnica. W pomieszczeniu, w którym stała wisiał obraz przedstawiający piękną kobietę z dzieckiem na ramieniu, a obok stał przystojny mężczyzna. Na tabliczce pod obrazem było napisane:

„Jaśmina i Edward Dragomitr wraz z córką Jacindą”.

Nowa szkoła

Obudziło ją szarpanie ramieniem.

― Jacinda, wstawaj! – Krzyczała Raven.

― Czemu? – Zapytała zaspana.

― Idziemy do szkoły! Ubieraj się, weź książki i chodź na śniadanie.

― No dobrze…

Gdy Raven opuściła jej pokój, Jacinda wstała i udała się do garderoby.

Z wieszaka ściągnęła białą koronkową sukienkę i dużą czerwoną torebkę. Z szuflady wyciągnęła złote baleriny i biały sweterek. Poszła do łazienki i wzięła szybki prysznic. Ubrała się, przed lustrem rozczesała włosy, na usta nałożyła błyszczyk, a rzęsy pomalowała tuszem. Weszła do pokoju i wszystkie książki, pióro, ołówek i plan lekcji oraz telefon i klucz wrzuciła do torby. W pośpiechu zeszła na śniadanie.

― Hej, co na śniadanie?

― A na co masz ochotę? – Zapytał Lucas całując ją w czoło.

― Płatki z mlekiem.

― OK. – Powiedział, stawiając przed nią miskę.

― Smacznego. – Powiedziała Raven.

Jacinda szybko zjadła płatki i razem z Raven wyszła do szkoły.

― Jaką mamy pierwszą lekcję?

― Hmm… Angielski.

― Ok.

Gdy weszły do szkoły, wszystkie oczy skierowały się na nią.

― Chodź do sali. – Powiedziała po cichu Raven.

Jacinda poszła za nią i już po chwili weszły do sali numer 15.

― Usiądź ze mną. – Zaproponowała Raven.

Wszyscy w klasie szeptali. Wszyscy oprócz Jacindy i Raven, więc było oczywiste, co wywołało ten szmer. Gdy zadzwonił dzwonek, do klasy wszedł nauczyciel, który – jak powiedziała mi Raven – nazywał się Smith.

― Dzień dobry wszystkim! Sprawdzę teraz obecność – powiedział, siadając za biurkiem.

― Raven!

― Obecna!

― Grover!

― Obecny!

I tak wymienił kilka osób…

― Jacindo wstań. Poznajcie naszą nową uczennicę.

― Hej. – powiedziała zdenerwowana Jacinda.

― Dobrze, usiądź.

Jacinda szybko usiadła na miejsce. Po 60 minutach zadzwonił dzwonek.

― Raven, on zawsze tyle gada? – Spytała po cichu Jacinda.

― Tak, ale się przyzwyczaisz… Teraz są WFy, więc idziesz do biblioteki.

Raven zaprowadziła ją do ogromnej biblioteki.

― Gdybyś czegoś potrzebowała, to powiedz bibliotekarce. Wracam za dwie godziny.

― Ok, pa.

Chodziła między regałami, aż w końcu znalazła coś, co przykuło jej uwagę. Z półki wyciągnęła „Romeo i Julię” po łacinie. Usiadła przy stoliku i zaczęła czytać. Za swoimi plecami usłyszała głos starszej kobiety.

― Nie wolisz przeczytać tego po angielsku?

― Nie, dziękuję. Wolę w tym języku.

― Potrafisz czytać po łacinie?

― Tak, a dlaczego?

― Tak zapytałam. Po prostu pierwszy raz widzę, żeby ktoś w Twoim wieku znał ten język.

Po godzinie weszła Raven.

― Idziemy do domu! Dwie ostatnie lekcje są odwołane.

― Ok.

Po 10 minutach były już w domu.

― Ugotuję obiad, bo wszyscy zaraz wrócą.

― Dobrze. – Powiedziała Raven, siadając na sofie i włączając telewizor.

Jacinda na obiad przygotowała spaghetti. Gdy wszyscy byli już w domu i zaczęli jeść, Percy zapytał:

― Jacinda, gdzie kupiłaś tak dobre spaghetti?

― Nie kupiłam go.

― Sama zrobiłaś? – Spytał zdziwiony.

― Yhym.

Życzymy Ci SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

Ujawnienie tajemnicy

Dziewczyny szły do ogrodu.

― Dobrze, że nie mamy sąsiadów. Gotowa?

― Pewnie!

― Tylko się nie przestrasz.

Jacinda zaczęła się zmieniać. Już po przemianie byłaby nie do poznania, gdyby nie jej soczyście zielone oczy i rude włosy.

― Wow! Ale jesteś piękna!

Jacinda wzleciała w powietrze. Po 30 minutach wylądowała przed Raven i przemieniła się z powrotem w człowieka.

― Od jakiegoś czasu nie latałam. Robiłam to tylko wtedy, kiedy rodzice spali lub ich nie było. Oni nie wiedzą, kim jestem i niech tak zostanie.

― Czyli uciekałaś?

― Tak.

― I nigdy nie chodziłaś do szkoły?

― Nigdy.

― Dlaczego?

― Bo uczyłam się w domu. Lucas porozmawia z nauczycielami, żebym mogła zamiast hiszpańskiego, uczyć się greki lub łaciny.

― Kiedy dowiedziałaś się o swoim hmm… talencie?

― W dniu swoich 13 urodzin. Wyszłam wieczorem na balkon, bo pokłóciłam się z rodzicami i poczułam, że moje ciało się zmienia. Kości się wydłużają, a bluzka rozrywa, z pleców wystają mi skrzydła. Moja skóra była czerwona i pełna łusek. Po paru minutach znowu byłam człowiekiem. Po tym wydarzeniu poszłam do biblioteki i szukałam informacji w dziale z legendami, tam dowiedziałam się, że jestem Dragonką. Nikt oprócz was o tym nie wie.

― Wow! Też tak chcę.

― To nie wszystko. Każdy dragon ma inny dar. Lecz mój nie był opisany w tych książkach. To znaczy, że nie ma drugiego Dragona z takim samym darem jak ja.

― A jaki ty masz dar?

― Nie wiem jak Ci to powiedzieć, więc lepiej pokażę.

Po tych słowach Jacinda otworzyła dłoń, na której pojawił się maleńki ognik, który po chwili znikł.

― Twoim darem jest ogień?

― Tak.

― To już rozumiem, czemu czerwone włosy, łuski i pomysł Lucasa na kolorystykę pokoju. – Powiedziała śmiejąc się Raven.

― Chodźmy już spać. Która godzina?

Raven wyciągnęła z kieszeni telefon.

― Jest trzecia w nocy!

― Kurcze! Idziemy.

Weszły do domu i zamknęły drzwi na klucz.

― Dobranoc.

Jacinda poszła na górę, przebrała się w piżamę, a włosy spięła w warkocz. Zgasiła światło, położyła się do łóżka i zasnęła.

Wigilia

Była godzina czternasta i choć padał lekki śnieg, światło słoneczne przebijało się przez niewielką ilość chmur. Dziesięcioletnia dziewczynka stała przed szeregowym dwupiętrowym domem z cegły, typowym dla angielskich miast. Weszła do domu z wielkim numerem „13” na drzwiach.

― Już jestem. – Oznajmiła po wejściu do przedpokoju i zdjęciu butów.

― Dobrze. – Odrzekła mama. – Za chwilę mi pomożesz nakryć do stołu.

Jacinda poszła do swojego fioletowo-białego pokoju zmienić przemoczone ubrania na coś suchego i przygotować prezenty dla rodziców. Państwo Brown zawołali Jacindę, żeby zeszła do kuchni. Dziewczynka pospieszyła się z opakowywaniem prezentów i pomogła nakryć do stołu, przy okazji kładąc podarunki pod choinkę. Pokój dzienny, w którym mieli za chwilę zasiąść był bardzo duży, w lewym rogu stała wysoka choinka, na której dominowały kolory czerwony i złoty, oraz oczywiście zielony. Na długim stole leżał już piękny obrus, a na nim porcelanowa zastawa wraz z jednym wolnym miejscem. Pan Harry stał już ubrany w garnitur, więc Jacinda i pani Emily musiały się szybko przebrać. Gdy już wszyscy zgromadzili się wokół stołu, ojciec dziewczyny przemówił, zapalając świecę.

― Światło Chrystusa.

Wtedy wszyscy odpowiedzieli:

― Bogu niech będą dzięki.

― W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

― Amen.

Następnie pan Harry przeczytał fragment Ewangelii o narodzinach Jezusa.

― Bogu niech będą dzięki. – powiedziała trójka, żeby zacząć modlitwę a później połamać się opłatkiem.

Ojciec Jacindy na koniec prosił o błogosławieństwo, po czym zasiedli do wieczerzy.

Na stole zgodnie z tradycją stało 12 potraw. Jacinda uwielbia pierogi, więc gdy tylko zjadła rybę, nałożyła sobie dużą porcję pierogów na pół talerza. Gdy już wszystkie zjadła, zabrała się za makówki, a następnie zgodnie z tradycją spróbowała trochę każdej potrawy.

Po skończonej wieczerzy przyszedł czas na kolędowanie i odpakowanie prezentów.

Dziewczynka, wtedy jeszcze mała, bardzo ucieszyła się z otrzymanej sukienki i lalki. Po obejrzeniu „Kevina samego w domu” rodzice i Jacinda poszli do swoich pokojów. W jej pokoju na komodzie stała niewielka choineczka, a wokół okna powieszone były błyskające czasami kolorowe lampki. Jacinda położyła pod choinką swoją lalkę, a suknię zawiesiła w szafie. Położyła się na łóżku i zasnęła…


Chcemy życzyć Ci takich Świąt, jakie miała Jacinda w tym opowiadaniu: ciepłych i spędzonych z rodziną, nawet jeśli nie jesteś wierzący.

Dom Lucasa

Gdy zaparkowali przed pięknym, starym domem, Jacinda wysiadła z auta i wyciągnęła walizki. Lucas otworzył drzwi.

― Teraz i Ty tu mieszkasz. – Powiedział całując ją czule.

Ona odwzajemniła pocałunek.

― Wnieśmy bagaże, ok?

― Dobrze.

Gdy tylko weszli, podeszła do nich Raven.

― Hej, co tak długo?

― Tak wyszło. Zaprowadzisz Jacindę do jej nowego pokoju?

― Jasne.

Gdy wchodziły po schodach, Jacinda zauważyła czerwone drzwi ze złotymi ozdobami.

― Co tam jest? – Spytała Jacinda.

― Twój nowy pokój. Wejdziesz?

Otworzyła drzwi i jej oczom ukazało się ogromne łoże z białego drewna z baldachimem z białej koronki, a na łóżku leżało złota pościel. Po jej lewej stronie było białe biurko i biała biblioteczka z dużą ilością książek. Po prawej stronie znajdował się telewizor, który stał na białej komodzie z ubraniami. Obok telewizora stały kolejne drzwi. Gdy je otworzyła, ujrzała garderobę pełną ubrań, butów i drobiazgów. Po powrocie do pokoju, ujrzała następne drzwi po prawej stronie łóżka, takie same jak poprzednie. Za nimi znajdowała się łazienka w kolorach białym, czerwonym i złotym. Na ścianie naprzeciwko łóżka znajdował się obraz tak duży, że zajmował pół ściany. Była na nim przedstawiona komnata, a całe malowidło był obity w złotą ramę. Obok niego były okna sięgające od sufitu do podłogi. Był tam też balkon z krzesłami i szklanym stolikiem. Jacinda ledwie usiadła na łóżku, kiedy w tej samej chwili ktoś zapukał do drzwi.

― Proszę.

Do pokoju weszła Raven.

― I jak? Podoba Ci się?

― Żartujesz? Jest piękny! Kto go urządzał?

― Lucas i ja.

― Dziękuję. – Powiedziała, przytulając dziewczynę. – Idę się przebrać.

Jacinda otworzyła drzwi do garderoby. Z wieszaka ściągnęła czerwoną bluzkę na ramiączkach i białe szorty. Szybko się ubrała, poszła do łazienki, stanęła przed lustrem i związała włosy w kok.

Wyszła z łazienki i usiadła obok Raven.

― Co to za obraz? – Zapytała zaciekawiona Jacinda.

― Nie wiem. Był tu od zawsze. Okna wymieniliśmy, bo były małe. Co robisz wieczorem?

― Idę polatać, a czemu?

― Mogę zobaczyć, jak latasz?

― Jasne!

― Ok, to o północy?

― O północy. -Odpowiedziała. – Teraz poczytam, dobrze? – Zapytała, wyciągając książkę.

― Dobrze.

― Skąd wiedzieliście, że lubię takie książki?

― No wiesz, Lucas je wybierał.

― Podziękuję mu.

― Dobrze, to ja już idę

― Pa.

Gdy Raven wyszła, Jacinda usiadła wygodnie na łóżku i zaczęła czytać. Po godzinie zeszła do kuchni i przygotowała tosty z serem, z lodówki wzięła sok pomarańczowy i wszystko położyła na tacy. Idąc na górę myślała o wszystkim, co zrobił dla niej Lucas. Weszła do pokoju i położyła tacę na stoliku nocnym. Podeszła do biurka, usiadła na fotelu, otworzyła szufladę, w której zobaczyła laptopa, tablet i smartphone’a. 

Strony: 1 2

Wyprowadzka

Wsadzając rzeczy do bagażnika, Jacinda zauważyła jakiś cień. Gdy odwróciła głowę, już go nie widziała.

― Lucas, pośpieszmy się!

― Skarbie, już kończę, ale zamieszkają u nas nasi znajomi, dobrze?

― Jasne! Przecież masz ogromny dom.

Gdy już wsiedli do samochodu, Jacinda włączyła radio i jechali w milczeniu.

Spotkanie z rodzicami

Jacinda i Lucas weszli do domu rodziców Jacindy.  Zastali ich na kanapie.

― Gdzieś ty była? Wiesz, jak o Ciebie się martwiliśmy? – Krzyczała mama.

― Nie ważne, gdzie byłam. Chcę wam powiedzieć, że się wyprowadzam.

― Co? Dlaczego?

― Bo tak będzie łatwiej – mi i Wam. Nie zrozumcie mnie źle, kocham Was, ale nie mogę tu zostać z Wami.

― Ale przecież jesteśmy rodziną.

― Mamo, mam pytanie. Czy ktoś z naszej rodziny był yyy… inny… od reszty?

― Nie, a czemu pytasz?

― Nie ważne, zabiorę swoje rzeczy i idę. Lucas, pomóż mi.

― Ok.

Po chwili już ich nie było.

« Older posts

© 2016 Magia Przyjaźni

Theme by Anders NorenUp ↑